School Days - recenzja

Witam i o zdrowie pytam ;) Od dzisiaj jestem redaktorem, a właściwie redaktorką na tej stronie. Nie zamierzam się lenić (oby, oby) i postanowiłam zacząć już dzisiaj od recenzji. Mam nadzieje, ze nie jest nudna, ani zbyt długa (a długości to u mnie pod dostatek).
A więc Ouranowym zwyczajem - irashaimase!
~~~
Nietypowy szkolny romans, niskich lotów dramat… czy może dzieło niewyżytego seksualnie autora? To wszystko zależy od otaku czy widzi historię o pięknej miłości, czy kicz, który z założenia miał być psychodelicznym dramatem.
Moja opinia jest całkowicie subiektywna, jednak jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej o tym anime – kliknij „Czytaj dalej” i nie miej potem żadnych wyrzutów sumienia ;)
Przed Wami School Days!
School Days zaczyna się jak każde typowe romansidło. Główny bohater, Makoto Itou zaczyna drugi semestr w liceum. Na rozpoczęciu zauważa dziewczynę – nie brzydką i mającą czym oddychać. Jak się później okazuje, nie dość, że chodzą do tej samej szkoły, to jeżdżą tym samym pociągiem. Nic nadzwyczajnego, prawda?
Pewnego razu w pociągu, Makoto zrobił jej zdjęcie w ramach pewnego przesądu - jeśli umieścisz zdjęcie ukochanej osoby jako tapetę na komórce i przez pare tygodni nikt tego nie zobaczy – ukochana będzie twoja. Niestety, już pierwszego dnia wszystko się wali – jak potem się okazało, nie do końca. Saionji Sekai, koleżanka Makoto z ławki odkryła to i nie zamierzała tak po prostu odpuścić. Makoto miał do wyboru – albo ona mu pomoże w zdobyciu tej dziewczyny lub wygada o tym całej szkole. Oczywiście wiadomo, Makoto jest głupkiem, ale nie aż takim – i tutaj wszystko się zaczyna. Sekai spotyka się z obiektem westchnień Itou, Kotonohą Katsurą. Zdobywa także jej numer telefonu. Po jakimś czasie Sekai może cieszyć się ze związku Itou z Kotonohą – czy jednak naprawdę jest z tego powodu szczęśliwa?
Czy może skrywa swoje uczucia do Makoto? Czy Makoto jest zwykłym szaraczkiem, licealistą bez doświadczenia z płcią przeciwną, czy też może wykorzysta sytuację?
Hit, czy kit...
Z początku można spodziewać się zwykłego, banalnego romansidła… i w pewnym sensie School Days takim anime jest. Jednak jak pisałam wcześniej – niektórzy widza serie jako historię miłości, inni czują niesmak i żałują, ze w ogóle się za to anime zabrali.
Jednak póki nie obejrzysz, nie wiesz co będzie na końcu – jaka będzie twoja reakcja. Czy poczujesz niesmak czy niedosyt.
Do tego są jeszcze dwie OAVki – Magical Heart Kokoro-chan oraz Valentine Days.
Oczywiście nie zabraknie parę słów od strony technicznej.
Grafika nie powala, to trzeba przyznać. Według mnie, jednak ważniejsza jest treść. Dla fanów wielkookich panienek pewnie będzie czegoś brakowało, gdyż nie każda z bohaterek ma piersi jak Kotonoha Katsura. Co jest również powodem kompleksów Sekai. Tła nie są szczególnie piękne, ani kolorowe – wręcz przeciwne, szare i z lekka ponure. Jednak uwierzcie mi – idealnie pasują do anime. Nie wyobrażam sobie by w ostatnich odcinkach akcja działa się w miejscu typu Euro Disney Landu.
Postacie nie są nadzwyczajnie ładne, jednak mi to nie przeszkadza. Mundurki są trochę inne, jednak nadal są spódniczki, które czasami podwiewają, a chłopcy dostają krwotoku ;)
Pod względem muzyki nie mogę się do niczego przyczepić. No, może prawie do niczego.
Opening jest dosyć spokojny, ale optymistyczny. Natomiast co do endingu… nie jest nadzwyczajny, nie jest najgorszy jednak nie pasuje mi do anime.
Największym plusem jest końcowa piosenka, która napisała i zaśpiewała Kanako Itou, Kanashimi no Mukou he. Idealnie pasuje do ostatniego odcinka, zakończenia całej historii.
To anime mnie wciągnęło, lecz wiem, że nie każdego musi. Osobiście polecam, bo nie jest to zwykłe romansidło. Piosenka z ostatniego odcinka jest świetna, a zanim przebrniemy przez jedenaście odcinków charaktery postaci się zmienią. Dopiero wtedy należy się zastanowić kogo Makoto powinien wybrać już na samym początku.
Ciekawostki
School Days powstało na podstawie gry Visual Novel o tym samym tytule. Jest dostępna na PC oraz PS2. Jest to gra hentai, gdzie jako Makoto spotykamy się z bohaterkami, które występują w anime. Zależnie od tego jak poprowadzimy Makoto, nastąpi inne zakończenie, a jest ich nie mało. Aż dwadzieścia jeden zakończeń, natomiast w wersji na PS2 jest jeszcze pięć nowych zakończeń.
Jako bonus, dodam iż piosenka końcowa, została tez zaśpiewana po hiszpańsku, przez fankę z tego kraju. Wersja ta jest na youtube.com wraz z linkiem do ściągnięcia pliku mp3. Według mnie wyszło równie dobrze jak oryginał. Klimat został zachowany.
Linku nie podam, gdyż bym zaspojlerowała najmocniej jak się tylko da : )
Kadry





Zapraszamy również do zapoznania się z recenzją tego tytułu na Tanuki.pl







