Spice and Wolf- Recenzja

Kupiecka opowieść o XVI wiecznym handlarzu, z wilkiem w tle.
Dziś w dobie Internetu, szybkiej komunikacji, sklepów internetowych, mało kto się zastanawia, że handel był związany z ludzkością od zarania dziejów, najpierw w postaci wymiany za towar, następnie gdy zaczęto dostrzegać wartość srebra i złota, wymiany towaru za kruszec. Lecz jaka by nie była forma płatności, zawsze był kontakt wzrokowy lub słowny ze sprzedawcą. Dziś jest inaczej, wystarczy jeden telefon, jedno kliknięcie i płacimy wirtualnymi pieniędzmi, a dany towar pojawia się w naszej skrzynce pocztowej albo jest dostarczany do ręki przez kuriera. Jednak samo pojęcie handlu nie zmieniła się od wieków, a wraz z handlem wiąże się jeszcze jedno pojęcie, mianowicie ekonomia. A co ma z tym wszystkim wspólnego wilk i podróżny kupiec?
Lawrence Craft, 25 letni podróżny kupiec jeździ od miasta do miasta po krainie łudząco podobną do Europy w XVI wieku, sprzedając towary i zawierając kontakty handlowe. Jego marzeniem jest zebranie dostatecznej ilości pieniędzy, aby otworzyć własny sklep. Podczas odwiedzin jednego z miast, trafia na obrzęd pogańskiego święta w którym czczone jest bóstwo wilka, Lawrence nie wdając się w miejscowy folklor wieczorem opuszcza miasto. Jednak podczas podróży dostrzega coś dziwnego w pośród towarów które trzyma…
Fabuła całej serii opiera się na ekonomi i handlu i powiązaniach z nim, co nie znaczy że anime jest przegadane. Oglądając kolejne odcinki chcemy dowiedzieć się co znów wymyśli nasz Lawrence aby jak najlepiej zarobić i jak najmniej stracić. Autorzy ładnie nam wytłumaczyli podstawy mechaniki rynkowej delikatnie wplatając je w dane wątki, aby nie zniechęcić widza do dalszego oglądania. Również postacie poboczne nie są wprowadzane do fabuły na siłę.
Kreska w anime jest bardzo ładna, ładne są szczegółowe tła, lecz w niektórych momentach wydaje się jakby rysownikom nie chciało się robić i uprościli sprawę (tak jak np. miasta i otwarte tereny) Należy również pochwalić jak najmniejsze wykorzystanie grafiki komputerowej, która jest nagminnie wykorzystywana w nowych produkcjach, dzięki temu „SaW” nabiera dodatkowego uroku, ale wygląda jakby została stworzona w 2005r. roku a nie 2008r.
W kolejnym akapicie zajmiemy się muzyka, która jest przyjemna i łatwo wpada w ucho, dopasowana do czasów w których żyją bohaterowie, jednakże gdy słyszymy po raz kolejny ten sam motyw, po prostu mamy go dość. Po prostu muzyka w anime nie jest zbyt wygórowana. Natomiast na brawa zasługuje opening ("Tabi no Tochū" -Natsumi Kiyoura ) i ending ("Ringo Hiyori: The Wolf Whistling Song"- Rocky Chack) które chce się śpiewać i nucić podczas różnych prac domowych.
Anime nie ma znaczących minusów, bo naprawdę trudno je dostrzec, a jedynym dostrzegalnym jest to, że seria jest za krótka. Te 13 odcinków + OVA połyka się w ciągu jednego dnia i chce się więcej.
Jeżeli chcecie zobaczyć anime w którym fabuła, oryginalny tematu i relacje międzyludzkie grają pierwsze skrzypce, to polecam z czystym sumieniem. Natomiast serii nie polecam osobom które, od anime oczekują urywającej łeb akcji i oszałamiającej kreski. Po prostu zanudzili by na śmierć. Choć może warto dać szanse?
AgentCiacho
P.S
A i zapomniałbym dodać. Na horyzoncie pojawia się druga seria Spice and Wolf, więc spragnionym dalszych przygód naszych bohaterów, zalecam pilnowanie początku lipca :D
Oczywiście zapraszam do zapoznania sie z recenzją na Tanuki.pl







