Forum DysusyjneCzatGaleria

Melancholia Harusi Suzumiyi - odcinek 1

Zabrałem się za tą serię ze względu na to, że chcę się sprawdzić i wczuć w tą robotę. A że Harusię pewnie parę osób obejrzy, zaś odcinki są króciótkie to temat znalazłem idealny.

To tyle tytułem wstępu. Przejdźmy do rzeczy :)

Na początku przywitał mnie opening. Istne cudeńko, wykonywany prawdopodobnie przez Hirano Ayę, ale również reszta seiyuu wtrąca momentami swoje trzy grosze. Sama piosenka może nie jest jakaś niezwykle urodziwa, jednak w połączeniu z obrazami jej towarzyszącymi daje świetny efekt.

Zaczyna się normalnie, aż chce się rzec "jak Haruhi". Zmęczony Kyon wraca do domu na rowerze. Zziębnięty, zmordowany wchodzi po schodach zmierzając do swojego pokoju. Wtedy wita go siostrzyczka, lekko mówiąc z pretensjami. Jednak nie są to pretensje słodkiej dziewczynki jaką znamy, ona jest przerażająca! I tak tradycyjne przywitania odchodzą w zapomnienie, bo siostrzyczka wita brata... kopniakiem. I to niezłym.

Jednak to nie Kyon ucierpiał najbardziej.

Biedny kotek Shamisen musiał zostać z siostrzyczką sam w domu.

Jak już po tym jednym zdarzeniu widać, cechy postaci zostały wyolbrzymione i, jak nie trudno się domyślić, sparodiowane. Wyszło to świetnie...

Po chwili zmordowany już do potęgi Kyon(siostra wymusiła na nim zapewne wielogodzinną zabawę) wchodzi do pokoju i idzie spać. Wtedy w jego głowie pojawiają się Haruhi i Mikuru i postanawiają pomóc mu zasnąć w bardzo niekonwencjonalny sposób...


Skacz Mikuru! Skacz! Kyon musi policzyć owce.

Ta sytuacja rozbawiła mnie niesamowicie, jednak nie było czasu zajmować się jedną sytuacją, bo już za chwilę przyszedł czas na następne. Za chwilę wraz z Kyonem przenosimy się wewnątrz jego snu, gdzie spotykamy... górę Fudżi, albo raczej - Koizumiego. Jednak nie! Już po chwili dowiadujemy się, że tak naprawdę jest on zwykłym pagórkiem!


Bo i któż po takiej wiadomości by się nie zdenerwował? Transformacja! Oczywiście wszystko jak najbardziej w stylu Haruhi!

Następnie poznajemy jeszcze jastrzębia, a może żurawia? Pamiętajcie dzieci, nie można oceniać nikogo po wyglądzie. To samo tyczy się zwierząt. Co z tego, że ma się wygląd żurawia, skoro wewnątrz jest się jastrzębiem.

Potem ni z tego ni z owego dowiadujemy się, że trzeba jeszcze znaleźć oberżynkę(z tym że to tłumaczenie jest najprawdopodobniej błędne, bo chodziło raczej o bakłażan). Jest nią oczywiście nie kto inny jak Yuki, która konkretnie okazuje się być... breloczkiem do telefonu w kształcie bakłażanu. Jednak nie przeszkadza jej w uratowaniu Kyonowi tyłka po raz kolejny.


Od lewej: góra Fudżi, bakłażan, żuraw z sercem jastrzębia.

Jakie generalnie wrażenia? Po prostu padłem, i to kilka razy. Kolejne padnięcia zaliczyłem jeszcze przed podniesieniem się z poprzednich. Niesamowicie udana parodia. Postacie są świetne, a same sytuacje niezwykle zabawne. Ogromny plus dla seiyuu - świetnie się wczuwają w rolę, głos Tsuruyi był po prostu boski.

Po chwili naszła mnie refleksja, że ten odcinek jak nic przypomina pierwszy z normalnej serii. Także nie wiadomo o co chodzi, a i mamy coś w rodzaju przedstawienia. Jednak czy moje domysły są prawdziwe okaże się w następnych odcinkach, na które to będę czekać z niecierpliwością.

Niecałe 6 minut, a jaki długi wyszedł post. To tylko świadczy o jakości prezentowanego anime :)

3.666665
Średnia ocena: 3.7 (liczba głosów: 3)

Ostatnio w blogach