K-On! Odcinek 6
Na początek napiszę o tym, że takiego odcinka, nie wiedzieć czemu, spodziewałem się na samym końcu serii. O dziwo pojawił się już w połowie, co daje nadzieje na to, że może być jeszcze bardzo ciekawie.
Odcinek zaczyna się w momencie w którym właściwie się już kończy - dziewczyny stoją w moe ubrankach na scenie, uśmiechnięte od ucha do ucha, czy też straszliwie przerażone(och, chyba nikt nie ma problemu z domyśleniem kto tam w towarzystwie jest przerażony). Potem tylko dowiadujemy się jak do tego doszło.
Dzień festiwalu kulturalnego, czyli taki dzień który pojawia się pewnie lepiej niż w połowie wszystkich serii anime i który bywa okazją, dajmy na to do występu amatorskich zespołów. Właśnie w ten dzień po raz pierwszy na scenie pojawi się znany wszystkim klub. Dziewczyny jednak jakby się tym nie przejmują i oddają się zajęciom w takich dniach bardzo powszechnym, t.j. np. straszenie biednych kawaii panienek w domu strachów.
Oczywiście jest jedna osoba, która się tym wszystkim przejmuje. Osoba najbardziej ze wszystkich odpowiedzialna i strachliwa zarazem - krótko mówiąc Mio. To pod jej znakiem w sumie upływa ten odcinek: Mio się denerwuje, Mio się boi, Mio się wkurza, Mio ćwiczy, Mio śpiewa, Mio się wywraca(co okazuje się być niezwykle zabawne).
Nie chcę mi się specjalnie opisywać wydarzeń tego odcinka, napiszę nieco więcej o wrażeniach.
Otóż generalnie chyba oczekiwałem po tym występie czegoś więcej, chociaż trudno powiedzieć żeby był on zły. Piosenka okazała się w porządku, bohaterki ładnie zagrały, a Mio ładnie zaśpiewała. Tyle że strasznie to było krótkie, gdyby wywalić trochę głupot z początku odcinka i zamiast tego dodać jeszcze minutę na koncert wyszło by to pewnie o wiele lepiej. Twórcy w ogóle jakby poszli na łatwiznę - zamiast ujęć sceny dostaliśmy animację, która jako np. ending mogła by być całkiem ciekawa, jednak tutaj niekoniecznie.
Na szczęście jeszcze nawet nie połowa tego anime za nami, a więc zanosi się na to że jeszcze kilka występów zobaczymy. Miejmy nadzieję, że następne będą lepsze i otrzymamy coś dorównującego poziomem koncertowi z Haruhi Suzumiyi, który mimo tego że to anime wcale muzyczne nie było, nadal uważam za najlepszy występ jaki widziałem. I chodzi tutaj zarówno o kreskę jak i muzykę.














